Dżem

 

powrót

 

Obłuda

Zawsze bałeś się ludzi, Twój przyjaciel Cię znudził.
Zimny pot Cię oblewał, kiedy drogę do nieba chciałeś skrócić.
Twoje piekło na Ziemi próbowałeś odmienić,
choć szukałeś ochrony ojca, matki, żony
Twoje Słońce nie mogło zaświecić, nie!

Przed wystawą sklepową rośnie głowa za głową.
Przy dwunastu ekranach cześć oddają od rana nowym bogom, nowym bogom.

Gdzie te schody do nieba? Na to nabrać się nie da
żaden człowiek co myśli, chyba że mu się przyśni.
Tylko to pozostawmy już jemu!
Tylko to pozostawmy już jemu!

Przed wystawą sklepową rośnie głowa za głową.
Przy dwunastu ekranach cześć oddają od rana nowym bogom, nowym bogom.

W twarzach ludzi obłuda, rezygnacja i nuda.
Śmiech podszyty zwątpieniem, nierealnym pragnieniem,
że tym razem musi się udać

powrót